Najbardziej zaskakujące
Magdalena Margulewicz oraz Anna Prus zdradziły, że chociaż jedynie wcielają się w policyjne funkcjonariuszki, część widzów traktuje je jak prawdziwe przedstawicielki służb. Rozpoznawalność zdobyta dzięki serialowi „Sprawiedliwi - Wydział Kryminalny” sprawia, że na ulicy bywają proszone o pomoc w zupełnie realnych sytuacjach. - Robiłam zakupy w sklepie spożywczym. Podchodzi do mnie pani i mówi: Pani podkomisarz, ten tam pan ucieka, ukradł batonik - wspomina serialowa Barbara Kalicka-Kłos. Sytuacja była całkowicie spontaniczna. Kobieta najwyraźniej uwierzyła, że serialowa policjantka również poza planem może podjąć interwencję.
„Niech pani dzwoni po kolegów”
Podobne doświadczenia ma także wcielająca się w Dagmarę Górską - Anna Prus, także od wielu lat związana z produkcją. Jak opowiada, do niecodziennego zdarzenia doszło we Wrocławiu. - Piłam sobie kawę i na korytarzu dwóch gości lekko naprutych zaczęło się szamotać. Wbiega do knajpy taki człowiek i mówi: co pani tu robi? Tam się biją, niech pani dzwoni po kolegów - śmieje się z absurdu sytuacji aktorka.
Zatarta granica
Powyższe historie pokazują, jak mocno serialowe role potrafią wpłynąć na odbiór aktorów przez widzów. Dla części fanów ekranowy mundur pozostaje „prawdziwy” także po wyłączeniu kamer. Fani chętnie zaczepiają swoich ulubieńców, proszą o zdjęcia czy krótką rozmowę. Czasami jednak emocje biorą górę i zapominają, że osoby znane z telewizji nie są swoimi bohaterami. Same zainteresowane podchodzą do takich sytuacji z humorem, są one najlepszym dowodem na to, jak silnie serial wpisał się w świadomość swoich fanów.
Wyświetl ten post na Instagramie
„Sprawiedliwi - Wydział Kryminalny” od poniedziałku do czwartku o godz. 22:00 w Czwórce.