Drugi sezon programu, w którym świat wielkiego biznesu spotyka się z aspirującymi do sukcesu debiutantami, czego efekty dla tych ostatnich bywają miażdżące, ale czasem stają się bardzo owocne. Program ma wszystkie składniki dobrej rozrywki: napięcie, elementy konfrontacji i wciągającą formułę.
W ‘Dragons’ Den…’ biorą udział ludzie, którzy mają pomysł na potencjalnie dochodowy biznes – np. produkcję i sprzedaż nowego produktu czy firmę oferującą nowe usługi – ale brakuje im funduszy na rozpoczęcie i rozwinięcie działalności. Prezentują swoje pomysły przed pięcioosobowym gronem biznesmenów-multimilionerów, próbując przekonać ich, by zainwestowali w ich przedsięwzięcie w zamian za udziały w firmie. Wszyscy uczestnicy przed programem podają sumę, o jaką będą się ubiegać – jest to minimum jakie muszą uzyskać, w przeciwnym razie, zgodnie z regułami programu, nie mogą przyjąć ani grosza. Milionerzy kierują się w swoich decyzjach nie tylko potencjałem danego przedsięwzięcia, ale także tym, ile procent udziału dostaną w mającej powstać firmie. Jest to kluczowy punkt negocjacji uczestników programów z inwestorami.
W jednym odcinku występuje kilkoro potencjalnych przedsiębiorców. Każdy z nich zaczyna od prezentacji biznesowej, po której milionerzy zgłębiają szczegóły przedstawionej propozycji. Nie szczędzą trudnych pytań, bezlitośnie obnażających wszelkie braki w przygotowaniu uczestników lub niewygodne fakty, które stawiają w mniej korzystnym świetle całe przedsięwzięcie. Nie wszyscy jednak okazują się rzuceni tytułowym ‘smokom’ na pożarcie. Wielu kandydatom udaje się zrobić wrażenie na milionerach, ująć ich świeżym spojrzeniem, kreatywnością i determinacją. To jednak nie wszystko, bo w programie, tak jak w interesach, nie ma miejsca na sentymenty. Dopiero ci, których pomysł daje duże szanse na sukces i zarobek dostają pieniądze i szansę na rozpoczęcie dochodowej działalności. Oczywiście o ile gotowi są oddać inwestorom pokaźną część udziałów lub wynegocjować podział bardziej korzystny dla siebie.
Komentarze